wtorek, 10 maja 2016

1. Waking the Demon



- Usłyszał tylko szelest, nic więcej – mówił Matthew, rzucając swoją skórzaną kurtkę na sofę. Stał nad swoim bratem Michaelem, oglądającym wygodnie telewizję.

- I nic sie nie stało? – zapytał długowłosy szatyn, opierając nogi na stoliku.

- Nie, przynajmniej nikt mnie nie śledził – Matt Tuck opierał się o ramę okna, wyglądając na Pandemonium zeżarte przez mrok. Zbliżała sie północ, księżyc w pełni górował nad oceanem w oddalli. Mieszkając na wzgórzu, chłopak nauczył sie jak piękne są widoki z tej perspektywy.

Jego czarne włosy opadały na plecy, zlewając sie z tego samego koloru bezrękawnikiem. Jednak, strój jego błyszczał miejscami, jakby brudziła go jakaś brunatna ciecz.

- Idź sie przebierz, zwracasz uwagę – odezwał sie Padge, zanim włożył do ust kolejną garść chipsów.

- Ta, tato – wymruczał Matt i skierował się do swojego małego pokoju.

Padge był starszy od Matta tylko o 4 lata, aczkolwiek zawsze był dla młodszego wzorem do naśladowania, synonimem opieki i rodzicielskiej miłości jakiej żaden z nich nigdy nie zaznał.

Zdjąwszy koszulkę, upadł na łóżko, opierając sie o poduszki przy ścianie. Materiał stykając sie z zasklepiąnymi już bruzdami na łopatkach, powodował niewielki ból, który chłopak zignorował. Wiedział że to bardziej bolą wspomnienia.

Uniósl głowę by spojrzeć na ścianę przed sobą. Oprócz regału z ciuchami, znajdwały sie na niej plakaty zespołów a na podłodze w kącie swoje miejsce miała gitara elektryczna Matta.

Zamknął lekko oczy, był zmęczony fizycznie. Jednak, od wewnątrz rozpierała go siła której nie rozumiał.

Przekręcił sie na bok i ułożył nogi na brzegu łóżka.

Kilka minut później, Michael Padget otworzył drzwi do pokoju.

- Śpisz? – zapytał, widząc skulonego brata.

- Nie, udaje... – wymruczał Matthew.

- To sie podnoś, nie spędzimy Pełni siedząc w domu – Rzucił i wyszedł, zostawiając uchylone drzwi.

- Pełnia... już dzisiaj ją świętowałem – pomyślał Matt, od niechcenia wstając i zakładając świeżą białą koszulkę. Pasowała do ciemnych dżinsó i trampek.

- Gotowy? – zapytał donośnie Michael, stojąc już na wyrandzie.

- Tak – Matt pociągnął nosem i razem z bratem zszedł po schodach, po chwili znikając w gąszczu drzew.

Znajdujemy ich idących ciemną uliczką w niewielkim miasteczku na wyspie. Jest mroczne, jak całe Pandemonium.

- I wchodzimy tyłem, jak zwykle? – zagadnął młodszy.

- Tak, musze sie zobaczyć z Jamie’em – odparł Michael. Jego gęste i napuszone lekko włosy powiewały na wilgotnym powietrzu.

Ostatnio noce są tu zimniejsze, zwłaszcza kiedy księżyc jest w pełni.

Obok dużego śmietnika były drzwi do niedużego budynku.

Otworzywszy je, poznajemy Jamiego Mathiasa. Młodego, krótkowłosego chłopaka. Akurat palił papierosa, kiedy spotkał sie z Mattem i Padgem.

- Jak sytuacja? – zapytał po szybkim przywitaniu.

- Żadnych śladów, musieli być nadwyraz ostrożni – Powiedział skupiony Matt, stojąc z rękami w kieszeni.

- A trop gdzieprowadzi?

- Nie, ślepa uliczka.

- Nie mamy tak naprawde nic – wystchnął Michael, czując w środku wkurzającą bezradność.

- Wążne że jesteśmy bezpieczni. Na razie... – dodał Mathias – Idziemy, koniec tej żmudnej wymiany bezsensownych zdań – kończąc zdanie, otworzył metalowe drzwi.

Grupa weszła do oświetlonego baru, gdzie muzyką wieczoru był klasyczny rock w wykonaniu Pink Floydów. Można tam był znaleść dziwkę, emerytowanego komandosa czy bezdomnego żebrzącego o jeszcze jedno piwo.

Ignorując tych wszystkich pijaków, przyjaciele stanęli przy barze. Spotkali wzrokiem młodą, ostro umalowaną dziewczynę z o wiele za dużym dekoltem. Nie była w typie żadnego z nich.

- Daj nam trzy piwa, Gisele – rzekł sucho Jamie.

- Mathias... – syknęła z pogardą – Jak zawsze traktujesz mnie na równi.

- Nie ja pieprzyłem co drugą fleje w tym barze – Mruknął, rozglądając sie po tych „flejach”.

- Oskarżasz mnie o coś? – odburnknęła Gisele, nalewając piwo do kufli.

- Nie, tylko nie rozumiem twoich wartości – Jamie uśmiechnął sie bez wyrazu.

- Nie musisz, ciebie bym nie tkneła.

- Tak, za mało śmierdze – Jamie zmienił uśmiech na szerszy i po chwili puścił oczko do barmanki.

Matt i Padge, stojąc za nim obserwowali tą dziwną scene z pustką w głowach.

Kiedy oddalili się od baru, Matt w końcu podjął temat.

- Co to właściwie było? –zapytał przekrzykując lecącą w głośnikach Comfortably Numb.

- Gram z nią, nie widzisz? – Jamie odpowiedział dopiero, gdy siadali przy zwykłym drewnianym stoliku na tak samo niewyróżniających sie krzesłach.

- To taki manewr, nie chce jej dać szansy a mimo tego z nią flirtuje – powiedział mamlając wykałaczkę w ustach.

- Po co? – zapytał zdziwiony Michael.

- Po to – Jamie oparł się na łokciach – Żeby zobaczyła jak to jest kiedy ktoś zgrywa niedostępnego i cie odrzuca.

W końcu, pyrgnął zgryziony kawałek drewna na stół.

- Ona robi tak samo i czuje sie bezkarna.

Słuchając słów Jamiego, zamyślony Matt nie rozumiał z tego ani słowa. Rozglądał sie, widząc dookoła kilka dziewczyn ładniejszych od tej która sprzedała im piwo.

- Ale możesz mieć każdą. I to na poważnie, Jamie! Nie baw sie w jakieś zemsty tylko znajdż jakąś na stałe – Michael wkręcił się w tą dyskusje.

- I po co mi to? – parsknął jego rozmówca. Nie wyglądał na zainteresowanego jego słowami.

- Ja pierdole...

Matt przysłuchiwał się, jednak nie robiło to na nim żadnego wrażenia.

Usłyszał że nastała cisza. Jego koledzy wyczerpali limit głupich rozmów na dziś.

- Zaraz wracam – Tuck szybko wstał od stolika i zniknął, nie tłumacząc sie.

W łazience waliło szczynami i gdzieniegdzie pozostał zapach nieszczerej miłości którą uprawiano tu bardzo często. A najczęstszą prowokatorką była Gisele, na czele ekipy kilku miejscowych panien nieznających ograniczeń.

- Świństwo – parsknął cicho chłopak. Przechodząc obok lustra, zobaczył swój profil. Niewysoki i chudy chłopak w lustrze, jakby go wołał.” Spójrz mi w oczy” tak twierdził.

- Czego chcesz, wariacie? – Matt często gadał ze swoimi myślami. Z tym kimś kogo miał w sobie.

- Potrafiłbyś zabić ponownie, jeszcze dzisiaj? – spytał głos w jego głowie.

- Mam dość – syknął zrezygnowany szatyn.

- A ja nie – Nagle, pojawiło sie wszechogarniające gorąco. Na ciele chłopaka pełzały dreszcze, jak mrówki.

- Zabij, Matthew. Przecież wiem że tego chcesz – Matt Tuck, zwykły mieszkaniec Pandemonium. Rozmawiał z demonem, patrząc w swe tęczówki, które stopniowo nabierały ognistej barwy.


Cześć. Jak wam sie podoba pierwszy rozdział opowiadania? Jesteście zainteresowani? :)

3 komentarze - następny rozdział

Jeśli chcecie być na bieżąco, zostawcie swoje namiary w zakładce Informowani :)

5 komentarzy:

  1. OMGGG to jest mega

    OdpowiedzUsuń
  2. Cześć, dzięki za zaproszenie na bloga. :)
    Jak wrażenia? Jakieś takie niezbyt ciekawe.
    Przede wszystkim tekst krótki jak rachunek z pralni. I tak też pisany - mnóstwo powtórzeń, literówek, dziury logiczne wynikające z błędów gramatycznych (jak np. synonim opieki rzucający się na łóżko), a nawet błędy ortograficzne (piszemy "ja pierdolę", "się", "znajdź", "cię", "śmierdzę", "znaleźć" etc.!). Raz piszesz Pandemonium małą literą, raz wielką, jakby zadbanie o estetykę i odpowiedni zapis na przestrzeni zaledwie tysiąca słów był wielkim wysiłkiem.
    Same wydarzenia też mnie nie zachęcają - nie jestem fanem pisania o dziwkach i mhrocznych miejscach, bo omg, to jest takie tajemnicze i badassowe, używać takie słowa w tekście literackim...!
    Bohaterowie może nie suszą, ale stanowczo mało się o nich dowiaduję. Za mało, przez co nie mam jak się o nich porządnie wypowiedzieć. Gdy wprowadzasz nowe postaci, wymyślone przez siebie, musisz zadbać o to, aby porządnie je od razu czytelnikowi nakreślić, inaczej nie mam jak się przywiązać do nich po jednym rozdziale, a co za tym idzie - nie, nie będę czekać na następny rozdział, bo i po co?
    Nie trawię też bezcelowych wulgaryzmów w opisach ani kreowania świata jedynie na podstawie czynności, jakie wykonują bohaterowie. To po pewnym czasie staje się nużące. Połowa Twojego rozdziału to "syknął, powiedział, spytał" etc.
    Życzę dużo weny i progresu!
    Pozdrawiam,
    mózg

    OdpowiedzUsuń
  3. bardzo słabe... z trudem przez to przeszedłem

    OdpowiedzUsuń
  4. Skomentowalabym z chęcią, ale wersja mobilna coś szwankuje :) Poproszę o poprawienie tego :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń